Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi maciek1603 z miasteczka . Mam przejechane od 1 listopada 2007 29700.17 kilometrów w tym 1774.70 w terenie. Jeźdźę z prędkością średnią 23.20 km/h
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy maciek1603.bikestats.pl

linki

Dane wyjazdu:
145.00 km 0.00 km teren
07:30 h 19.33 km/h

Niedziela, 6 lutego 2011 | Komentarze 1

Wezuwiusz zdobyty :)

Swoją długo planowaną wyprawę rozpocząłem około godziny 7:45, kiedy w akademiku nastała cisza, wszyscy położyli się spać a ja na rower. Zjadłem jedną bułkę z Nutellą i w drogę. Lekko niewyspany, ciepło ubrany ruszyłem spokojnie w ciszy i chłodnej mgiełce. Było jak w lodówce, około 3 stopnie, nie mogłem złapać rytmu... z biegiem czasu słońce ogrzewało powietrze, aż z 4 warstw ciuchów trzy wylądowały w plecaku. Oczywiście nie obyło się bez problemów. Pierwsze zaczęły się w Avellino po 33km. Problem polegał w oznakowaniu a nawet jego brakiem. Pół godzinki pokręciłem się po mieście i znalazłem drogę, tylko nie tą co trzeba xD. Jak by się przydał Garmin albo dokładniejsza mapa... Żeby się nie cofać objąłem inny równie dobry plan trasy. Dzięki temu ominąłem ostry podjazd ależ w zamian dostałem jakieś 15km lekkiego podjazdu. Dłużył się i dłużył... aż nagle zjazd po czym płasko u podnóża wulkanu. Niestety okrążenie wzniesienia zajęło mi bardzo dużo czasu... małe ciasne miasteczka były strasznie zatłoczone przez auta, których w żaden sposób nie dało się wyprzedzić :/ do tego znowu oznakowania ale udało się dojechać do Elcorano, skąd zaczyna się ostry podjazd. Łącznie około 12,5km podjazdu 1000m w górę plus 17 stopni w cieniu dało się odczuć. Na początku jechałem szybciej 12-14km/h ale zatrzymywałem się robić zdjęcia, ostatnie 8km wziąłem naraz... byłem tak wyczerpany jazdą że ostatnii kilometr toczyłem się 6-7km/h na przełożeniu 22x28... Ledwie zdążyłem wjechać a już sklepikarz krzyczał „aqua, water, cola?” xD jako że przejechałem 120km na bułce i 3 batonach kupiłem kanpkę, chwila odetchnięcia i z powrotem.

Zjazd był również trudny jak podjazd. Serpentyny, wąsko, a moment i rower leciał ponad 50... moment zjechałem na dół... było dość późno więc musiałem wrócić pociągiem. Na dworzec w Neapolu udałem się przez najbiedniejsze przedmieścia miasta, stare bruki...

Bardzo ciekawa wycieczka, choć samotnie było wesoło i niebezpiecznie. Spełniłem swój włoski cel, Meridka się spisała więc się pakuję i wracam do Polski ;) do zobaczenia !



Komentarze
Isgenaroth
| 06:20 poniedziałek, 7 lutego 2011 | linkuj Przed wyjazdem jedna kanapeczka, chcesz sobie krzywdę zrobić? W trakcie też nie szalałeś z jedzeniem. Potem nie dziw się, że brakuje siły...
Wycieczka wspaniała, szkoda że zdjęcia żądnego nie dodałeś.
Pozdrawiam :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa opnal
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]