Tradycyjny Nocny Maraton w prawie
Niedziela, 22 czerwca 2008
· Komentarze(0)
Kategoria w grupie rażniej
Tradycyjny Nocny Maraton w prawie najkrótszą noc roku ;) Ekipa: ja, Bartek, Tomek, Anns, Grzesiek W, Powerek.
Wyjechaliśmy piątką w kierunku Stoku Lackiego, dalej na Helenów, Lipniak. Tu dołączył do nas Goły i ruszyliśmy w kierunku Domanic. Środek nocy a my śmigamy sobie po lasach niedaleko Gręzówki. Błotko, szutry, gleby ale trzeba jechac dalej... Trochę asfaltu i znowu piachy aż dojechaliśmy do Woli Wodyńskiej. Młynki, Żebrak, Skórzec i tu ja pojechałem z Grześkiem i Powerkiem na Kotuń a reszta wróciła najkrótszą trasą do Siedlec. Było jeszcze trochę piachów po drodze. W Kotuniu i Broszkowie rozstałem się z Nimi i ostatnie 15km musiałem pokona sam. Tym sposobem jako jedyny przejechałem całą zaplanowaną trasę jadą cały czas od zachodu do świtu słońca ;) O 3 dojechałem do domku cały ubłocony z niedziałającymi licznikiem, pulsometrem, lampką za 2,5zł oraz podartymi spodniami, ale było warto jechać ;)
Pogoda: mgła, 15 stopni
HR AVG: 152
KCAL: 4000
Wyjechaliśmy piątką w kierunku Stoku Lackiego, dalej na Helenów, Lipniak. Tu dołączył do nas Goły i ruszyliśmy w kierunku Domanic. Środek nocy a my śmigamy sobie po lasach niedaleko Gręzówki. Błotko, szutry, gleby ale trzeba jechac dalej... Trochę asfaltu i znowu piachy aż dojechaliśmy do Woli Wodyńskiej. Młynki, Żebrak, Skórzec i tu ja pojechałem z Grześkiem i Powerkiem na Kotuń a reszta wróciła najkrótszą trasą do Siedlec. Było jeszcze trochę piachów po drodze. W Kotuniu i Broszkowie rozstałem się z Nimi i ostatnie 15km musiałem pokona sam. Tym sposobem jako jedyny przejechałem całą zaplanowaną trasę jadą cały czas od zachodu do świtu słońca ;) O 3 dojechałem do domku cały ubłocony z niedziałającymi licznikiem, pulsometrem, lampką za 2,5zł oraz podartymi spodniami, ale było warto jechać ;)
Pogoda: mgła, 15 stopni
HR AVG: 152
KCAL: 4000







