Mazovia MTB Marathon Piaseczno
Niedziela, 17 maja 2009
· Komentarze(0)
Kategoria w grupie rażniej, zawody
Z Warszawy do Piaseczna rowerem na mazovie.
Krótka relacja z wczorajszego maratonu:
Start umieszczony był lesie na długiej prostej, niestety musiałem stratować z ostatniego sektora, więc praktycznie do 30 km wyprzedzałem tłumy zawodników, tak 85% to lasy, chyba z tysiąc korzeni co dało w kość, trasa szybka, czasem było błoto po sobotniej ulewie ale tak, to deszcz tylko pomógł, nie było za dużo piachu, jedynie więcej na zakrętach. Start, tempo przez pierwsze 10km nie schodziło poniżej 30km/h aż do bagnistych rowów, które doprowadziły do korku, cześć trasy przebiegała przez łąki, wszędzie ogólnie było wąsko, cały czas czułem się zablokowany, na siłę wyprzedzałem a to raz z prawej,raz z lewej. Czasem zdarzały się szerokie odcinki to podkręcałem tempo do 40 wyprzedzając całe grupki ludzi. Były też 3-4 krótkie odcinki asfaltowe, dzięki czemu mogłem swobodnie trochę przyspieszyć. Kiedy zrobiło się luźniej jechałem już na maxa, niestety 5km przed meta było trochę asfaltu, chciałem wrzucić na blat i spadł łańcuch :( próbowałem naprawić to w czasie jazdy ale ktoś krzyknął że mam coś nie tak z tylna przerzutka, musiałem się zatrzymać za minute patrząc w międzyczasie jak około 30 osób śmignęło przede mną :/ do mety już trochę spokojniej, zaczęły mnie łapć skurcze w kolanie, kilometr przed finiszem jeszcze podchodzenie pod jakieś skarpy, asfalt i meta na stadionie :) najbardziej trasę odczuły moje plecy ale ja miałem jeszcze sporo sił. Ogólnie bardzo mi się podobało, szybka leśna trasa, płasko, 170m przewyższeń wg mojego licznika, wyszło mi 53km ze średnią 23km/h, open 373/914 czyli wynika że wyprzedziłem około 400 osób na trasie :D startując z 10 sektora zdobyłem 4 więc jestem zadowolony bo taki był mój cel :) a Ci co nie byli niech żałują bo było super ;) :P
Powrót rowerem do Warszawy i pociągiem do Siedlec
Krótka relacja z wczorajszego maratonu:
Start umieszczony był lesie na długiej prostej, niestety musiałem stratować z ostatniego sektora, więc praktycznie do 30 km wyprzedzałem tłumy zawodników, tak 85% to lasy, chyba z tysiąc korzeni co dało w kość, trasa szybka, czasem było błoto po sobotniej ulewie ale tak, to deszcz tylko pomógł, nie było za dużo piachu, jedynie więcej na zakrętach. Start, tempo przez pierwsze 10km nie schodziło poniżej 30km/h aż do bagnistych rowów, które doprowadziły do korku, cześć trasy przebiegała przez łąki, wszędzie ogólnie było wąsko, cały czas czułem się zablokowany, na siłę wyprzedzałem a to raz z prawej,raz z lewej. Czasem zdarzały się szerokie odcinki to podkręcałem tempo do 40 wyprzedzając całe grupki ludzi. Były też 3-4 krótkie odcinki asfaltowe, dzięki czemu mogłem swobodnie trochę przyspieszyć. Kiedy zrobiło się luźniej jechałem już na maxa, niestety 5km przed meta było trochę asfaltu, chciałem wrzucić na blat i spadł łańcuch :( próbowałem naprawić to w czasie jazdy ale ktoś krzyknął że mam coś nie tak z tylna przerzutka, musiałem się zatrzymać za minute patrząc w międzyczasie jak około 30 osób śmignęło przede mną :/ do mety już trochę spokojniej, zaczęły mnie łapć skurcze w kolanie, kilometr przed finiszem jeszcze podchodzenie pod jakieś skarpy, asfalt i meta na stadionie :) najbardziej trasę odczuły moje plecy ale ja miałem jeszcze sporo sił. Ogólnie bardzo mi się podobało, szybka leśna trasa, płasko, 170m przewyższeń wg mojego licznika, wyszło mi 53km ze średnią 23km/h, open 373/914 czyli wynika że wyprzedziłem około 400 osób na trasie :D startując z 10 sektora zdobyłem 4 więc jestem zadowolony bo taki był mój cel :) a Ci co nie byli niech żałują bo było super ;) :P
Powrót rowerem do Warszawy i pociągiem do Siedlec







