Przyjechałem pod Atlas żeby na reszcie w tym sezonie pojeździć z Szoszonami ale niestety zawiodłem się, zjawił się tylko Paweł na góralu. Pokręciliśmy trochę, w połowie drogi dorwał Nas deszcz, a ja zostałem sam. Byłoby przyjemniej gdyby nie wiatr i deszcz z gradem. W międzyczasie myśląc jak najszybciej wrócić do domu za wcześnie skręciłem i nadłożyłem kilka km xD cały mokry i zdrowy dojechałem do domu :)
Siedlce - Wodynie- Stoczek Łukowski, 2 minuty odpoczynku na ławeczce w skwerku i dalej Zgórznica - Toczyska - Rosy krótki przystanek na pogawędkę i prosto do domu :) kolejny dzień nieźle wyjezdżony
Wiosna! minął kryzys, cieplutko więc wyciągnąłem nową Meridkę ;) niestety pod Atlasem zastałem tylko 3 kolegów na góralach, zrobiłem 45 km. Do domu... przerwa na Małysza, drugie śniadanie i wyjazd na 30 km pętle. Wiatr był mocno odczuwalny, jakiego nie obrałem kierunku było źle. Pierwszy konkretny trening, było dobrze :)