po treningu wystartowałem w biegu Siedleckiego Jacka na 10 km uzyskując czas 49,57, udało się zlecieć poniżej 50 minut, więc jestem zadowolony. Pierwsze 3 km było bardzo ciężko, ale dalej się rozkręciłem, do 5 km leciałem już w swoim rytmie odrabiając stratę. Po zawodach pojechałem na działkę odpocząć...
Fajny, przyjazny trening, tak opisał to Pęgos: "Fajnie było pod Atlasem:) Ośmiu ludzi. NA dojeździe do startu ostrego była gleba ale Adam jechał dzielnie dalej. No niestety do pierwszej premii jechaliśmy już tylko we czterech[Ja, Karol, Mario, Maciek] za premią we trzech. Róża Podgórna- Mario, ja, Maciek - pół opony mi brakowało, próbowałem z zaskoczki Wólka Różańska- Maciek, Mario, ja. < wzioł nas z zaskoczki:D Zabiele- Mario, ja, Maciek - czarowaliśmy się jak byśmy o MP jechali:) Czachy- 300m finiszu:/ niestety nie wyszło Domanice- Mario, ja, Maciek, ostra walka kiera w kierę Wołyńce- Mario, ja, Maciek- czarowanie oj czarowanie:D, ciężko było. META Rakowiec- Mario, ja, Maciek, Karol, Dominik/Adam-tu nie wiemy na razie;) - trzeba przestawić blache rakowiec o 10m bo mi zawsze tyle brakuje:D Średnia 34km/h, ale coś sporo jak na to ze od Stoczka to było 28-35km/h i była gadka szmatka:). Trening był ok, widać na blachach pewną prawidłowość Mario to coś podejrzanie nie zmieniał biegów a przyśpieszał Dla Karola wielki + za to ze z bólem płuc przyjechał i był 4, a dla Adama też wielki + za to ze po glebie wstał i jechał dalej."