Miał odbyć sie dziś kolejny PAT ale niestety zjawiło się nas tylko trzech. Pojechaliśym w kierunku Paprotni, Zbyszek już odpadł i więcej go nie widzieliśmy. Ledwie jechałem :/ jakiś kryzys a do tego ten wiatr. Sokołów Podlaski zawitał, pomyslałem że teraz będzie wiaterek w plecy do Siedlec i spokojnie 40km/h bedziemy jechać, a tu zaskoczenie i centralnie winterwmorde !!! Ten odcinek najbardziej dał w kość!
Dzień przedświąteczny, zjawiło się tylko 5 osób. Dziś pogoda nie sprzyjała, zimno i wietrznie. Pojawili sie Pęgos, Mateusz W., Bartek, Pan Sosna i ja. Jeszcze nie dojechaliśmy do wiaduktu a już co niektórzy uciekali na początku wyścigu Pęgos zadał tempo 60km/h, Pan Sosna się zgubił. W czwórkę jechaliśmy razem, w okolicach Drupii samotnie uciekł Bartek, próbowałem go dogonić, myślałem że chłopaki podciągną za mną ale odpuścili, sam sobie nie dałem rady a niedużo brakowało więc jechaliśmy w trójkę już do mety, wszystko rozstrzygnęło się na finiszu poza pierwszym miejscem Bartka z 3 minutową przewagą - gratulacje drugi Pęgos, trzeci Mateusz i poza pudłem ja. Tempo czasem było powolne, więc musiałem dać mocnijsze zmiany ;) i tak na mecie sił mi zabrakło:/ Ściganie w taka pogodę wyraźnie odczułem wymiotując w rowie xD ale i tak było fajnie szkoda tylko tak niskiej frekwencji.
Kilka km po mieście w poszukiwaniu taniej kierownicy szosowej, udało się, za niewielkie pieniądze wyremontowałem rower tak więc na PAT czas się wybrać ;)