Po trzech dniach przymusowej przerwy ze względu na egzaminy wybrałem się dziś na trening siłowy. Sporo długich lekkich podjazdów, ale i tak 30km dało swoje. U mnie środek wiosny, jest wspaniale :)
Swoją długo planowaną wyprawę rozpocząłem około godziny 7:45, kiedy w akademiku nastała cisza, wszyscy położyli się spać a ja na rower. Zjadłem jedną bułkę z Nutellą i w drogę. Lekko niewyspany, ciepło ubrany ruszyłem spokojnie w ciszy i chłodnej mgiełce. Było jak w lodówce, około 3 stopnie, nie mogłem złapać rytmu... z biegiem czasu słońce ogrzewało powietrze, aż z 4 warstw ciuchów trzy wylądowały w plecaku. Oczywiście nie obyło się bez problemów. Pierwsze zaczęły się w Avellino po 33km. Problem polegał w oznakowaniu a nawet jego brakiem. Pół godzinki pokręciłem się po mieście i znalazłem drogę, tylko nie tą co trzeba xD. Jak by się przydał Garmin albo dokładniejsza mapa... Żeby się nie cofać objąłem inny równie dobry plan trasy. Dzięki temu ominąłem ostry podjazd ależ w zamian dostałem jakieś 15km lekkiego podjazdu. Dłużył się i dłużył... aż nagle zjazd po czym płasko u podnóża wulkanu. Niestety okrążenie wzniesienia zajęło mi bardzo dużo czasu... małe ciasne miasteczka były strasznie zatłoczone przez auta, których w żaden sposób nie dało się wyprzedzić :/ do tego znowu oznakowania ale udało się dojechać do Elcorano, skąd zaczyna się ostry podjazd. Łącznie około 12,5km podjazdu 1000m w górę plus 17 stopni w cieniu dało się odczuć. Na początku jechałem szybciej 12-14km/h ale zatrzymywałem się robić zdjęcia, ostatnie 8km wziąłem naraz... byłem tak wyczerpany jazdą że ostatnii kilometr toczyłem się 6-7km/h na przełożeniu 22x28... Ledwie zdążyłem wjechać a już sklepikarz krzyczał „aqua, water, cola?” xD jako że przejechałem 120km na bułce i 3 batonach kupiłem kanpkę, chwila odetchnięcia i z powrotem.
Zjazd był również trudny jak podjazd. Serpentyny, wąsko, a moment i rower leciał ponad 50... moment zjechałem na dół... było dość późno więc musiałem wrócić pociągiem. Na dworzec w Neapolu udałem się przez najbiedniejsze przedmieścia miasta, stare bruki...
Bardzo ciekawa wycieczka, choć samotnie było wesoło i niebezpiecznie. Spełniłem swój włoski cel, Meridka się spisała więc się pakuję i wracam do Polski ;) do zobaczenia !
Jak rower dobrze wpływa na samopoczucie. Niestety Włosi robią mi problemy z zaliczeniem przedmiotów, lekko się zdenerwowałem bo czasu już niewiele więc udałem się na 40km trening. Od razu lepiej ;)
Dziś trening rowerowy po wczorajszym bieganiu i innych ćwiczeniach. Miało być około 40km, ale zimny wiatr trochę pokomplikował sprawy. Trasa jak na moje tereny płaska, jedynie zakończona 2,2km podjazdem 7-10% i powrót.
Dziś jak na słoneczną Italię bardzo zimno, 0 stopni... ubrałem się ciepło, aż 4 warstwy góra i dwie nogi dzięki czemu jechało się bardzo komfortowo. Mam karat, nie najlepiej się czuję przez mieszkanie w zimnie :/ ogólnie bardzo pozytywny trening, racjonalny. Nie ma co na razie jeździć więcej w takich warunkach, a mnie nie daje zbytnich efektów ;) pozdrawiam serdecznie ;)
Trening Włochy, o tak sobie pojeździłem, źle się ubrałem, więc szybko zawróciłem, nie spodziewałem się tak niskiej temperatury około 4 stopni. Piękne widoki na naśnieżone góry :) wieczorem ogólne ćwiczenia...
W górach nie ma żartów! dziś wybrałem się na trening do Avellino, jest to najbardziej uczęszczana trasa przez kolarzy. Żeby nie nudzić się podczas jazdy pobawiłem się w liczenie, po 17km minąłem aż 21 szosowców... Początek drogi wyglądał dosyć płasko, pełno zakrętów. W połowie trasy zaczyna się długi podjazd liczący około 10-12km, potem zjazd do miasta, krótki odpoczynek i z powrotem. 3km gibania pod górkę i kręta droga w dół... jechało się bardzo dobrze ale niestety przedobrzyłem i na pewnym zakręcie przy 48km/h na liczniku zaliczyłem upadek. Chyba miałem więcej szczęścia bo skończyło się tylko na niezłych szlifach i podartych spodenkach. Tak się składa że ostatnio jeździłem zawsze w klubowych ATS a dziś nie wiem dlaczego założyłem chińskie saxo bank xD po mimo tego wszystkiego mam bardzo dobry humor ;) co do techniki zjazdów xD "jak się nie wywrócisz to się nie nauczysz " :)
Trening, musiałem trochę rozładować emocję, trzeba brać się za trenowanie;) Dziś w ciągu dnia musiałem pozałatwiać kilka spraw na uczelni oraz kupić bilet na Sycylię;) wyjechałem dopiero po zachodzie słońca, ale udało się trochę pokręcić. Potem chwila przerwy, ćwiczenia na ręce i około 45 minut biegu- 6km z Kubą i Orhanem, wśród ludzi od razu lepiej ;) na koniec pompki, brzuszki i czekeczałer xD
Dziś trosze zimniej ale w granicach 10 stopni, na słońcu aż 20! Na rozgrzewkę pokręciłem się trochę po mieście. Tradycyjnie nie wiedziałem gdzie pojechać, ale wyrzuciło mnie na drogę w kierunku Caserty i udałem się do malowniczej miejscowości Montesarchio.